piątek, 20 października 2017

Spotkanie.

Jutro może nie być notki, bowiem będę oprowadzał po Warszawie moją Siostrę z bloga Julię i jej dwójkę najstarszych dzieci. Mam nadzieję, że pogoda będzie znośna, a całe zwiedzanie na długo zapadnie wszystkim w pamięci. :) Już nie mogę się doczekać na to spotkanie.

Pozdrawiam!

czwartek, 19 października 2017

Spotkanie po latach. Rocznice.

Wczoraj i dziś miałem okazję spotkać się z koleżanką z gimnazjum i jej mamą. W czasie mojej nauki nie miałem z nią jakichś bliższych kontaktów, bo była w równoległej klasie, jednak do tej pory jakoś tam pamiętamy o swoim istnieniu. Kasia, bo tak ma na imię ta moja koleżanka cierpi na porażenie mózgowe, które wyniknęło z błędu lekarzy, sprawa podobna jak u mnie, pierwszy raz (akurat tego nie pamiętam) spotkaliśmy się na turnusie rehabilitacyjnym w Mielnie jakieś 22-23 lata temu. Jej przypadek przypomina mi profesora Hawkinga, bowiem tak jak on ma ograniczenia fizyczne, jednak jej umysł już w czasach szkolnych przerastał prawie całą szkołę. Kasia była w kręgu może 20 najlepszych uczniów w szkole, do tego nie da się jej nie lubić, swoim uśmiechem potrafi przekonać do siebie każdego. Wczoraj porozmawiałem więcej z jej mamą, dziś też z Kasią. Bardzo spodobało mi się jej podejście do życia, bowiem po maturze, zdecydowała się na przerwę, aby spróbować sił w różnych codziennych czynnościach. Różni się tym od innych osób niepełnosprawnych, które myślą, że zawsze będzie koło nich opiekun. Jak dla mnie można się wiele nauczyć od osób takich jak Kasia.

Dziś minęły 33 lata od śmierci księdza Jerzego Popiełuszki. 7 lat minęło od zabójstwa pana  Marka Rosiaka. Jak dowiedziałem się o tych dwóch rocznicach to naszły mnie takie różne myśli dotyczące ludzi, roli państwa i polityki w ich życiu.

Pozdrawiam!

środa, 18 października 2017

Opinie. Rower.

Byłem dziś na rowerze, zrobiłem 20 kilometrów, co ciekawe jakoś zupełnie nie czuję tego w nogach. :)

Przesłuchałem dziś płyty Testament- ,,The Legacy" i Acid Drinkers- ,,High Proof Cosmic Milk". Obydwie bardzo mi się spodobały, chociaż płyta grupy Testament brzmi (przynajmniej dla mnie) jakby była nagrywana ziemniakiem. Ale akurat w metalu to za bardzo nie przeszkadza. Pierwsza płytka otrzymuje ode mnie 9/10, zaś druga 9,5/10. Jak słuchałem Acid Drinkers przypomniał mi się ich koncert na którym kiedyś byłem i charakterystyczne zagajanie Titusa między kawałkami. :) Była wtedy moc, nie ma co. Z płyty też wypłynęła moc. 

Wieczorem widziałem kawałek meczu Chelsea-Roma. Nie spodziewałem się remisu, a już na pewno nie 3-3. 

Pozdrawiam!

wtorek, 17 października 2017

Zakupy muzyczne. Grabienie liści. Niespodzianka od drzewa.

Wczoraj skorzystałem z okazji i znów nabyłem nowe płyty do swojej kolekcji. Mam już w niej 287 płyt, a apetyt wcale nie jest mniejszy. Tym razem nabyłem: Acid Drinkers- ,,High Proof Cosmic Milk", Pantera- ,,,Official Live- 101 Proof" i Testament- ,,The Legacy". Wróciłem też do dopisywania pewnych rzeczy do takiej pracy z historii, którą zacząłem pisać jeszcze w gimnazjum, ma ona tytuł ,,Wiek XX". Jak na razie zatopiłem się w czymś co lubię, czyli zjawiskach nadprzyrodzonych. 

Dziś byliśmy na działce pozamiatać nieco liście. Przy okazji okazało się, że na zewnętrzną siatkę ROD upadło drzewo (właściwie stosunkowo mały fragment wielkiego drzewa, które leżało w 99% poza terenem działek), więc należało ten kawałek usunąć. Mimo braku piły elektrycznej (w piwnicy została) jakoś się udało sprawę załatwić, przy okazji prezes został poinformowany o fakcie, obiecał powiadomić kogo trzeba. Zobaczymy co z tego wyniknie. Wzięliśmy też numery do ludzi, którzy są chętni na zakup działek, podobno pochodzą  z nowo wybudowanego osiedla w okolicy, więc nie powinno być problemu z umówieniem się na oglądanie działki czy związane z tym sprawy. Chociaż szczerze mówiąc nadal zastanawiamy się czy sprzedawać działkę, chyba trzeba to będzie rozrysować, wszystkie ,,za" i ,,przeciw".

Pozdrawiam!

poniedziałek, 16 października 2017

Serial i książka.

Obejrzałem dziś trzeci odcinek serialu pt. ,,Zabójcza broń", jak na razie podoba mi się ze względu na takie różne ,,smaczki" między bohaterami oraz same sceny akcji (bo całość jest szczególnie dla fanów filmów sensacyjnych). Jest to adaptacja filmów o tym samym tytule, jednak z  tego co się orientuje twórcy serialu nieco pozmieniali wątki. Martin Riggs jest byłym komandosem, który przenosi się do Los Angeles, stracił w wypadku żonę i dziecko, przez swoją osobistą tragedię najpierw odciął się od ludzi (mieszka w przyczepie na pustkowiu jakimś, lubi sobie wypić, zatraca się we wspomnieniach), po powrocie do policji miewa samobójcze zamiary, wplątuje się bowiem bardzo chętnie we wszystkie pościgi, strzelaniny itp. Jego partnerem w pracy zostaje Roger Murtaugh, wrócił do pracy po zawale, stale musi więc uważać na swoje serce, jego głównym zadaniem jest unikanie stresu. Poza wątkami sensacyjnymi są też te osobiste, szczególnie podoba mi się stosunek żony Rogera do nowego kolegi męża, Riggs pojawia się zwykle nie proszony przed ich domem, a całość kończy się kolacją i piwem. :) Szczególnie niezwykła jest wtedy mina Rogera, choć stopniowo i on przekonuje się do Martina. Zmyślnie zrobione są też momenty, gdy Roger przypadkowo w rozmowach dotyka tematów bolesnych dla Riggsa, ten oczywiście mówi, że nic się nie stało, jednak widać po minie, że wiele rzeczy nadal w nim siedzi, mimo robienia ,,dobrej miny". Jak dla mnie serial zrobiony jest tak, aby szybko się nim nie znudzić (bo wątki osobiste są ,,dawkowane" stopniowo widzowi).

Przeczytałem też książkę pana Tomasza Piątka pt. ,,Kilka nocy poza domem". Ogólnie cały pomysł wydaje się ciekawy, chodzi o agencję prasową, która w rzeczywistości popełnia przestępstwa, które potem opisuje na swoich łamach. Autor przemycił też chyba sporo swoich obserwacji na temat dziennikarzy śledczych w Polsce, jednak jak dla mnie obraz ten jest nie do końca wyraźny. Nie umiem jakoś do końca uwierzyć w to, że dziennikarze tacy cały czas szukają okazji do seksu, szczególnie z koleżankami z pracy, picia alkoholu na umór (wątek przychodzenia na kacu do pracy przewija się przez całą powieść), nie mówiąc już o niemal ciągłym przeklinaniu (jest jedno zdanie w książce, w którym padają w odległości jednego wyrazu dwa wulgaryzmy, do tego nie wiadomo po co użyte, wiadomości jakie uzyskał bohater męcząc się przy tym tak okropnie nijak nie przydały się w fabule).

Dziś na 18.30 idę z Rodzicielką na kolejny zabieg na stopę, ciekawe czy będzie on ostatni czy jednak będzie potrzeba jeszcze jednej-dwóch wizyt. 

Pozdrawiam!

niedziela, 15 października 2017

Powiew ,,wielkiego świata".

Będąc dziś na spacerze podszedłem z Rodzicielką do miejsca, które zwie się ,,Atelier Amaro", z zewnątrz restauracja prezentuje się mniej więcej tak, jakbyśmy byli w USA, a nie w Polsce. Pominę wszystko inne, bo według mnie za o wiele mniejsze pieniądze i bez konieczności rezerwowania stolika wieki przed wizytą można zjeść nawet w Łazienkach czy w Muzeum Narodowym. Jak na razie znam tylko kuchnię restauracji z Muzeum i jak na mój smak jest ona bardzo dobra.

Pod Centrum Sztuki Współczesnej był z kolei jakiś zlot starych i nowych aut. Co ciekawe większa ich część przyjechała z Czech. Najbardziej podobały mi się stare modele Porsche, kabriolet marki Mercedes, oczywiście Lamborghini Aventador i Nissan GTR. Przez chwilę nawet myślałem czy kiedyś uda mi się mieć tyle pieniędzy, by nabyć chociaż tego Nissana, jednak po szybkiej analizie uznałem, że nawet jeśli, to miałbym inne, ciekawsze cele na wydanie takiej kwoty. 

Pozdrawiam!

sobota, 14 października 2017

Mały chillout.

Wstałem dziś koło 9 i musiałem jeszcze parę chwil poświęcić na ogarnięcie się. Jednak nie było dobrym pomysłem to, że wczoraj wypiłem dwie puszki piwa, na szczęście mającego tylko 0,5% i dwóch kieliszków likieru z czarnego bzu. Potem było na szczęście lepiej. 

Wypiłem sobie dziś Yerba Mate, a jakiś czas potem jeszcze jedno takie małe piwko. 

Ogólnie dzień miałem nastawiony na odpoczynek. 

Pozdrawiam!

piątek, 13 października 2017

Żenada w Internecie. Guła ze mnie.

Kolejny raz ktoś popełnił błąd i napisał w Internecie coś, co potem odbiło się echem w wielu miejscach tej infrastruktury. Pewna księgarnia na swoim profilu na portalu społecznościowym ogłosiła konkurs. Nic w tym strasznego. Do wygrania była książka z serii nazwanej ogólnie jakoś: ,,Kobiety piszą", ,,Kobiety kobietom", też wszystko gra. Wstyd pojawia się przy pytaniu konkursowym, które jest po prostu niesmaczne, nie chcę wypisywać tu tych słów, kto widział ten wie. Ogólnie chodziło o ,,zaśmieszkowanie" w stylu ,,prawdziwych mężczyzn", którzy uznają, że miejsce kobiety jest z góry określone i nie ma prawa nawet myśleć o wyjściu poza nie. Księgarnia oczywiście już dwa razy (chyba tyle wpisów było po całej sprawie) przeprosiła, jednak według mnie wystarczyło pomyśleć przed wysłaniem w świat takiego czegoś, uwłaczającego miejscu jakim jest księgarnia i myśleniu. Trochę przypomina mi to różnych znanych ludzi, którzy wyleją z siebie żal na cały świat, po krytyce usuwają wpis i myślą, że wszystko jest OK. 

Aby stało się zadość równowadze, napiszę też jaka ze mnie guła czasem. Coś rzuciło mi się na oczy, okazuje się, że najlbiższe zajęcia na uczelni mam dopiero 28 i 29 października, a nie jutro i po jutrze.

Pozdrawiam!

czwartek, 12 października 2017

Mała zmiana. Oczekiwanie.

Zmieniłem się dziś poprzez wizytę u fryzjerki. Do niedawna bliżej mi było do pana Blixy Bargelda (artysta, pisarz, wokalista), teraz znów jestem jak jakiś No-Name. 

Czekam już z pewną dozą niecierpliwości na pierwsze zajęcia na studiach podyplomowych. Zastanawiam się jaka będzie grupa, wykładowcy i po prostu wszytko inne. :) 

Dziś było dość ciepło, co ciekawe pojawiła się masa biedronek, która chciała dostać się za wszelką cenę do mieszkania. Nawet teraz co najmniej parę siedzi sobie wewnątrz i lata po pokojach. :)

Pozdrawiam! 

środa, 11 października 2017

Muzyczna podróż w czasie.

Naszło mnie dziś jakoś na swojego rodzaju muzyczną podróż w czasie. Słuchałem sobie kawałków takich grup jak Pink Floyd, Led Zeppelin, Deep Purple, a także Wielkiego Mistrza R. J. Dio. Zwłaszcza przy jego wykonaniach miałem ciarki wielkości grochu na rękach i nie tylko. Wielka muzyka, wielcy twórcy po prostu. 

Pozdrawiam!