wtorek, 25 lipca 2017

Zmiana planów. Wspomnienie książkowe.

Zmieniliśmy dziś plany, bowiem pogoda dała tak do wiwatu, że szok. A w deszcz nie ma za bardzo sensu jeździć do sklepu, szczególnie jeśli mamy jeszcze parę dni do wyjazdu. 

Przypomniała mi się książka autorstwa Masuji Ibuse pt. ,,Czarny deszcz". Przedstawione są w niej losy mieszkańców Hiroszimy kilka lat po wojnie. Główna bohaterka ma zostać wydana za mąż, jednak jest podejrzenie, że została napromieniowana w dniu wybuchu. Jej wuj aby jednak zakończyć powodzeniem misję ,,ożenek" postanawia przekazać swatce fragment dziennika z 1945 roku prowadzony przez główną bohaterkę. Sam też zapisuje to, co widział w tamtych dniach. Muszę od razu ostrzec, że niektóre sceny są naprawdę straszne, aż nie wiadomo co zrobić, czytać dalej, czy zostawić wszystko i zająć się czymś innym. Zdawałem sobie sprawę z tego, jak mogło wyglądać życie Japończyków po ataku atomowym, jednak to co przedstawił autor tej książki pokazało jak się myliłem. Poza tym znów powróciło moje pytanie o to, dlaczego Amerykanie tak naprawdę nie odpowiedzieli za te dwa ataki (6 i 9 sierpnia 1945 roku, Hiroszima, potem Nagasaki). Można dowodzić różnych rzeczy, jednak jak dla mnie użycie tak potężnej bomby wobec dwóch japońskich miast jest czymś, co nie może być usprawiedliwione. Poza tym w kolejnych dekadach poszerzało się grono państw posiadających taki rodzaj broni, co nie wróży dobrze przyszłości naszej planety, jeśli któryś z przywódców tych państw zdecyduje się jej użyć. Ciekawostką jest także to, co dowiedziałem się w czasie oglądania serialu ,,Geniusz" o Albercie Einsteinie. Był on bowiem przeciwnikiem wykorzystania atomu wobec cywili. Choć niektórzy sugerują, że swoimi pracami mógł w jakiejś mierze przyczynić się do ,,sukcesu" Ameryki na tym polu. 

Dziś jest Dzień Bezpiecznego Kierowcy

Pozdrawiam!

7 komentarzy:

  1. Nie czytałam tej książki, ale oglądałam film dokumentalny o skutkach awarii w Czarnobylu, które do dziś są groźne...
    U na leje tak, że domów nie widać.

    OdpowiedzUsuń
  2. książki nie znam, ale...
    "Główna bohaterka ma zostać wydana za mąż, jednak jest podejrzenie, że została napromieniowana w dniu wybuchu"
    zmroziło mnie to, co napisałeś, bo w końcu kogo postronnego to obchodzi, to jest problem tylko i wyłącznie dwojga ludzi, którzy planują wziąć ślub... uświadomiłem sobie jednak, że to się dzieje w chorych układach społecznych, gdzie emocje pomiędzy dwojgiem ludzi są najmniej istotne... więc nadal mnie zmroziło, ale trochę z innego powodu...
    ...
    oczywistym jest, że te dwie bomby nie były konieczne, gdyż wojna i tak była wygrana przez USA, ale one dotyczyły zupełnie innej wojny, która zaczęła się później pod nazwą "zimna wojna"... pytasz, czemu USA nie odpowiedzieli za ten mord?... to proste... wygrali w II WŚ, a zwycięzców się nie sądzi...
    ...
    jestem absolutnie przeciwny obarczaniu odpowiedzialnością wynalazcy /odkrywcy/ za takie, czy inne wykorzystanie jego wynalazku /odkrycia/... on o tym nie decyduje, więc oskarżycielskie sugestie co do Einsteina są nadużyciem, nie mają żadnego sensu...
    ...
    nie sądzę, by któryś przywódca jakiegoś państwa zdecydował się na użycie broni jądrowej, choć w przypadku Kima mam pewne drobne wątpliwości... większym zagrożeniem jest pozyskanie takiej broni przez fanatycznych szaleńców, np. dżihadystów... być może jeszcze jakiś błąd systemu zabezpieczeń, ale to już jest mniej prawdopodobne...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
  3. No cóż. Naukowcy nigdy nie wiedzą jak ich wynalazki zostaną wykorzystane. Nobel też nie wymyślił dynamitu, żeby zabijać.
    Pojawiają się wizje niecnego wykorzystania klonowania czy grzebania w DNA, że o przeszczepach nie wspomnę. A przecież miało być tak pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Niewątpliwie możliwość budowy bomby atomowej była konsekwencją prac całego szeregu naukowców, w tym i Alberta Einstiina, ale także prac Becquerela, małżeństwa Curie, Ernesta Rutherforda, Geigera i wielu, wielu innych. Myślę, że właśnie od przełomu XIX i XX wieku w nauce skończył się okres działających w pojedynkę wielkich naukowców i wynalazców, a rozpoczęła się epoka ciągłości, kontynuacji, stopniowego rozwoju teorii, technologii i techniki. W tej sytuacji człowiek - naukowiec, czy wynalazca nie jest w stanie przewidzieć, dokąd doprowadzi i jakie konsekwencje przyniesie jego odkrycie. Tym bardziej, że każda innowacja może zostać wykorzystana w różny sposób. Przykładowo, nożem można rozciąć pęta, ale można również zabić człowieka.

    Natomiast, jeśli idzie o bomby atomowe zastosowane do złamania oporu Japonii, Amerykanie twierdzą, ze ich uzycie skróciło wojnę o kilka miesięcy i ZMNIEJSZYŁO liczbę ofiar śmiertelnych. A, jak by było, gdyby tych bomb nie użyto, Bóg jedynie wie.

    adam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adamie moim zdaniem masz rację, mniej więcej na przełomie XIX i XX wieku zaczęto sięgać do przeszłych odkryć, by korzystając z wiedzy wtedy najnowszej dokonywać kolejnych ,,kroków milowych" w różnych dziedzinach nauki. Fakt, jeśli pracuje się samodzielnie, albo z drugą osobą, łatwiej jest panować nad kierunkiem w jakim podąża wynalazek. W większych zespołach innowacje rodzą się szybciej, jednak ciemna strona pomysłów też może rozwijać się bez większych przeszkód.

      Pewnie tak jest, że tylko Stwórca wie jak mogło by to wszystko wyglądać. Czasem po prostu aż mnie korci, by jakieś zdarzenie z historii wziąć pod grad pytań, co by było, gdyby coś się zdarzyło lub nie.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. uczuciowesmaki26 lipca 2017 22:29

    Dawno dawno temu w interianej blogowni mój "Czarny deszcz" prawił o czymś zgoła innym.
    Pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc już nie pamiętam o czym był ten Twój tekst.

      To ciekawe co piszesz o sporcie. A o jaką dyscyplinę chodzi, jeśli mógłbym wiedzieć? Bo z tego co się orientuję to większość z nich po jakimś czasie daje niemiłe ,,bonusy". Choć są takie, co te ,,bonusy" pojawiają się bardzo szybko.

      Pozdrawiam!

      Usuń